Archiwum bloga

czwartek, 23 kwietnia 2015

Prolog

Koniec wakacji. Przez okno przebiły się pierwsze promienie słoneczne i oświetliły twarz młodej dziewczyny. Jest 1 kwietnia*, właśnie rozpoczął się rok szkolny, rok w nowym liceum. Przetarła jeszcze zaspane oczy i założyła okulary leżące na szafce nocnej koło jej łóżka. Była strasznie zestresowana, nie wiedziała co przyniesie jej to liceum, czy kogoś tam pozna, albo chociaż żeby byli jej znajomi z poprzedniej szkoły. Po chwili męczącego natłoku myśli wstała i ruszyła do łazienki, po drodze wzięła bieliznę i swój nowy mundurek szkolny. Starała się szybko z tym wszystkim uporać, ale ciepła woda spływająca po jej ciele niesamowicie koiła jej zaniepokojone myśli przez co trochę jej kąpiel się przedłużyła, ale nie martwiła się tym, w końcu wstała na tyle wcześnie by mieć naprawdę dużo czasu. Umyta i ubrana przeglądała się w dużym lustrze stojącym na przeciwko umywalki. Była zachwycona, nie myślała, że ten mundurek będzie jej tak pasował, Czerwona kraciasta dosyć krótka spódniczka, biała koszula z czerwoną kokardką, na to beżowy sweterek i oczywiście tradycyjnie czarne nad kolanówki. Do jej króciutkich jasnobrązowych włosów i piwnych oczu te ubrania idealnie pasowały, wyglądała naprawdę słodko.
Z poprawionym już humorem zeszła na dół do kuchni i zrobiła sobie kawę na małą pobudkę. Podeszła do stołu i już siadając na krześle niefortunnie położyła kubek gorącej kawy na rogu. Zapewne wiadomo jak to się skończyło, jednym donośnym krzykiem;
-Maaamooo!!!
Długo nie musiała czekać jej matka po chwili stała tuż obok niej.
-Haru-chan coś ty znowu wymodziła? Ah! Masz całe poparzone nogi, a twoja spódniczka jest cała w kawie! Dzisiaj pierwszy dzień szkoły a ty już popsułaś swój nowy mundurek!- Dziewczyna była cała zapłakana, nie dość że nogi ją paliły jak głupie, to jeszcze jej piękny uniform jest do wyrzucenia. Cud, ze sweterek jest czysty, chociaż tyle się odratowało. Po małej kuracji jej biednych nóg, wróciła zrezygnowana na górę i założyła pierwsze lepsze jeansy.

Czuła się cholernie głupio przechodząc obok grup ludzi stojących przed szkołą. Większość dziewczyn które omijała wlepiały swoje dzikie spojrzenia w nią.
-Patrz jaki przystojniak!- Słyszała głupie piski za sobą. Tak! Dokładnie! Wyglądała teraz jak słodki chłopaczek, a nie jak słodka dziewczynka. Cholerna poranna kawa, po co ją robiła. Ale nie zdawała sobie sprawy, że wśród tych wszystkich napalonych nastolatek, był ktoś jeszcze.


-Hej Takao na kogo się tak gapisz?- młody chłopak tyrpnął swojego kolegę w ramię.
-Hę? Na nikogo? W ogóle o co ci znowu idioto chodzi! Na nikogo się nie gapię!
-Przecież widzę mój ty mały gejuchu, że wlepiłeś swoje oczka na tamtego małego pogromce laseczek!- dręczony brunet walnął kumpla z pięści w głowę.
- Jesteś naprawdę idiotą Takahiro. I jaki znowu gejuchu? Teraz wszyscy na mnie się gapią jakbym był jakiś chory i miał ich zaraz zarazić hiv'em...- fakt grupka dziewczyn stojąca tuż za nimi coś mówiła między sobą patrząc na chłopaka z lekka odrazą, a kilka metrów dalej dwie dziewczyny śliniące się na jego widok. Biedne małe yaoi'stki ich życie polegające tylko na wyobrażaniu sobie romantycznych chwil obserwowanych chłopaków jakoby byli razem.
Ale jednak Takao musiał się zgodzić, ten chłopak, był naprawdę atrakcyjny, nie żeby co... dobra przyznaje się, brunet ma pewne popędy do swojej płci i tak spodobał mu się tamten chłopaczyna.


-Haruki-chaaan!- poczuła na swoich plecach pewien ciężar.
- Eh? Yuki ty też tutaj poszłaś?! Co za miła niespodzianka, nie czuję się już taka samotna - duże oczy Haru były przepełnione łzami.
-Ej ej, Haruś, nie becz mi tu! Tylko chodź zaraz będzie dzwonek. Wiesz, że jesteśmy razem w klasie?! Dopiero co byłam przy tablicy ogłoszeń, jakie szczęście na nas spadło!- blondynka aż skakała z radości. Dla piwnookiej to był naprawdę zwariowany dzień, ale jednak nie aż taki zły jak zapowiadał się początek.
-Haruś... tak w ogóle to... czemu nie masz na sobie spódniczki?
-Błagam... nie pytaj się.


_______________________________________________

1 kwietnia - w Japonii zaczyna się wtedy rok szkolny w przeciwieństwie do nas gdzie ma to miejsce 1 września.

Dziękuję wszystkim za przeczytanie tego dosyć krótkiego prologu, ale to tylko malutki wstęp do całej historii. Mam nadzieję, że kogoś to zachęci do następnych rozdziałów. Miło by było jakbyście napisali jakiś miły komentarz pod spodem, to na pewno mnie zmobilizuje do pisania dalej tej historii.